Stypendia dla Rodaka

Nasi stypendyści:

 


 

Waleria Suchowiecka

Nazywam się Waleria Suchowiecka. Mam 19 lat. Jestem z Kazachstanu z miasteczka z nazwą Kokszetau. Studiuję grafikę na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Wcześniej studiowałam na kursie przygotowawczym w Krakowie przy Politechnice Krakowskiej. Jak wyjechałam z Kazachstanu na studia, miałam dopiero 17 lat. Uczyć się języka polskiego zaczęłam już od dzieciństwa, kiedy przyjechał do Kokszetau mój pierwszy nauczyciel z języka polskiego Pan Jan Wielgoś, ale też słyszałam jak rozmawiają po polsku moje pradziadkowie. Zaczynałam pomału, często słuchałam, jak modli się po polsku moja babcia. Ona miała bardzo stare modlitewniki, które zachowała od swojej babci, która została deportowana przed II wojną światową. Stąd też nauczyłam się modlić się po polsku. Moja rodzina bardzo ściśle związana z polską. Moje rodzice, siostra i ja już ponad 10 lat uczestniczymy w pracy Stowarzyszenia Polaków Obwodu Akmolińskiego. A więc żyjemy polską kulturą. Jestem uczestniczką, a teraz już choreografem polskiego zespołu ludowego „Polanie”, gdzie staram się w jak najlepszy sposób pokazać w Kazachstanie całe piękno polskiej kultury.
Moja siostra studiuje w Warszawie, a więc cieszę się że mam możliwość spotykać się z częścią mojej rodziny, ale marzę, że kiedyś moja rodzina, już w całości, wróci do swojej ojczyzny historycznej.

Elizaveta Natochina

Witam! Nazywam się Elizaveta Natochina. Urodziłam się w Kazachstanie w Szczucińsku. Moi pradziadkowie byli wysłani z Polski do Kazachstanu w 1936 roku podczas surowej zimy. Wiele moich krewnych zginęło. Moja babcia Jadwiga przekazała całej mojej rodzinie polskie tradycji i obyczaje. Jestem dla mojej rodziny nosicielką języka polskiego. Opowiada dużo historii, jak przeżywała trudne czasy, jak chodziła do szkoły(i miała tylko osoby w klasie polskiego pochodzenia), jak miała tajemniczy ślub z moim dziadkiem. Uczyłam się języka polskiego w Centrum Języka Polskiego „Polonez” m.Omsk, Rosja. Sama opanowałam chemię i biologię w języku polskim przed rozpoczęciem studiów medycznych.Moim marzeniem było podjąć studia lekarskie w Polsce i się udało;) Jestem studentką kierunku lekarskiego na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie, II rok. Cieszę się możliwością powrotu do Ojczyzny po upływie pewnego czasu, bo chcę tak samo jak moja babcia zachować język i tradycje polskie. Chcę być lekarzem i zostać w Polsce, bo Ojczyzna mnie uczy.

Junna Lopata

Nazywam się Junna Lopata. Jestem Polką z pochodzenia, ale urodziłam się i w Kazachstanie. Od dzieciństwa byłam wychowywana w polskiej kulturze i tradycjach, pamiętam jak babcia z dziadkiem rozmawiali w języku polskim. Od 9 klasy zaczęłam chodzić na zajęcia fakultatywne do gabinetu języka polskiego w Tajysze. W 2014 roku wyjechałam na studia do Polski. W 2018 roku skończyłam licencjat, na Uniwersytecie Wrocławskim, kierunek Stosunki międzynarodowe. Teraz studiuję magisterkę na Uniwersytecie Wrocławskim, kierunek Stosunki międzynarodowe, specjalizacja, gospodarka i biznes międzynarodowy. Mam siostrę, która też studiuje w Polsce. Cała nasza rodzina zamieszkuje w Kazachstanie i marze, że kiedyś wróci na ziemię Ojczystą.

Cieszę się, że pamięć żyje. W naszej rodzinie istnieje taka tradycja, że historia życia naszych dawno zmarłych krewnych przekazywana jest z pokolenia w pokolenie. 4 stycznia 1927 r. na ukraińskiej wsi Puzyrki, która znajduje się w obwodzie Chmielnickim, w rodzinie Mariana i Józefy Kraśnickich, urodził się mój dziadek Leonid. W tym czasie rodzice mieli już dwie córki Adelinę i Janinę. Życie rodziny zmieniło się dramatycznie w 1936 roku. Zgodnie ze wspomnieniami dziadka, jego ojciec Marian został aresztowany i uznany za wroga ludu, choć był zwykłym szewcem. A jego żonie i dzieciom kazano zbierać się. Pociąg z deportowanymi z Ukrainy przybył do miejsca przeznaczenia. To była stacja Tajynsza, położona na linii kolejowej Pietropawłowsk-Kokshetau. Na deportowanych już czekała ciężarówka, żeby przewieźć ich do nowego miejsca zamieszkania, „punktu nr 8”, 40 km od Tajynszy. Taką historię ma moja rodzina. Musimy po prostu, o tych ludzi opowiadać, aby później nasze dzieci i wnukowie mogły z dumą mówić o swoich krewnych.

 

Мargarita Sirackaya

Nazywam się Мargarita Sirackaya, mam 19 lat i jestem Polką z Kazachstanu.
Urodziłam się w Kazachstanie w miasteczku Szczucińsk. Mam polskie pochodzenie od strony taty. Od wczesnego dzieciństwa mój dziadek opowiadał mi o naszej historii, moi dziadkowie byli deportowani w latach 30-tych XX wieku do Kazachstanu. Kiedy byłam małą dziewczynką oglądałam polskie książki, zdjęcia polskich miast, już wtedy moim największym marzeniem było nauczyć się języka polskiego i przyjechać do mojej historycznej Ojczyzny. Pierwszy raz przyejchałam do Polski podczas pielgrzymki na Światowy Dzień Młodzieży w 2016r. Od tego momentu podjęłam nieodwołalną decyzje wyjechać do Polski na studia. Niestety w moim mieście w Kazachstanie nie było nauczyciela języka polskiego. Uczyłam się języka polskiego sama i po ukończeniu szkoły wyjechałam do Polski. Ukończyłam rok przygotowawczy w Lublinie w Centrum Języka i Kultury Polskiej dla Polonii i Cudzoziemców. Teraz jestem studentką pierwszego roku na Uniwersytecie Warszawskim, studiuję ekonomię. Po studiach chcę zamieszkać w Polsce na stałe i marzę o tym, żeby mój tata, ktory został w Kazachstanie, też przyjechał do Polski.

 

Bożena Rasilewicz

Witam serdecznie. Nazywam się Bożena Rasilewicz.Mam białoruskie obywatelstwo, gdyż urodziłam się na Białorusi w przepięknym przygranicznym mieście Grodno, ale w świadectwie o urodzeniu jest napisane, że zarówno ja, jak i moi rodzice, mamy polskie pochodzenie. Od samego dzieciństwa wychowywano mnie w polskim, katolickim środowisku. Uczęszczałam też do polskiej szkoły (Polska Macierz Szkolna), gdzie pracuje moja matka. Polskie święta państwowe były organizowane przez Związek Polaków, a święta religijne, i nie tylko obchodziliśmy w rodzinnym ruchu Szensztackim „ Domowy kościół ”.
Moja polskość kształciła się przez lata. Język, kulturę i wiarę przekazali mi moje rodzice. Niestety ja już nie poznałam swoich dziadków, ale ojciec opowiadał, że właśnie ONI bronili mojej polskości, NASZEJ polskości. Za sam zapis, że masz polskie pochodzenie, mogłeś ponieść przykre konsekwencje np. Polakow nie przyjmowano do pracy, za noszenie krzyżyka na szyi wykluczano cię uczelni, jeżeli chciałeś uczęstniczyć we Mszy Świętej, to musiałeś po nocach spotykać się u kogoś w domu i się bać, żeby tylko was nie złapano. Mój dziadek uczęstniczył w obronie Grodna przed radzieckimi wojskami, które przyszły nas „wyzwolić” . Pradziadek ze strony ojca miał możliwoćś na repatriację do Polski, kiedy ziemie Grodzieńskie odeszły do Związku Radzieckiego, ale nie był w stanie, gdyż już miał rodzinę i dzieci. Jego młodszy brat zdecydował się na wyjazd do Polski. Obecnie mieszka w Szczecinie. Kiedy mój ojciec chciał w 1968 odwiedzić swojego dziadka stryjecznego, wyjazd ze Związku Radzieckiego okazał się już niemożliwy. Tak nasza rodzina zostala rozłączona.
Na szczęście nie żyjemy już w tak okrutnych czasach i mamy więcej możliwości. Pomimo tego, również dzisiaj jesteśmy zmuszeni, by bronić swojej polskośći. Kiedy osiągnęłam pełnoletniość, spełniłam marzenie mojego ojca – odwiedziłam naszego repatrianta. Był bardzo szczęśliwy, że dożył takich czasów, w których w końcu możemy do niego przyjechać.
Historia mojej rodziny nauczyła mnie, że trzeba walczyć o swoje i nigdy nie poddawać się. Dzięki temu stałam się tym, kim (ja) teraz jestem. Obecnie dostałam się na studia psychologiczne na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Moi starsi bracia skończyli studia: jeden Akademie morską w Szczecinie i został tam by opiekować się naszym krewnym, a drugi seminarium duchowe w Łodzi i jest bratem zakonnym. Za to wszystko z całego serca jestem wdzięczna moim dziadkom.

 

Teresa Jankowska

Nazywam się Teresa Jankowska. Urodziłam się na Białorusi, w Baranowiczach. Mam polskie korzenia, ponieważ moje dziadkowie byli urodzeni i mieszkali na terenie Rzeczpospolitej Polski, ale z różnych powodów politycznych musieli przyjechać i pozostać na Białorusi.
Od 6 lat chodziłam do Domu Polskiego w Baranowiczach. Teraz ja jestem studentką 3 roku na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Po obronie pracy licencjackiej chciałabym kontynuować naukę na studiach magisterskich. Po studiach zamierzam zostać w Polsce na stałe.

Waleria Szymkowa

Nazywam się Waleria Szymkowa. Mam 20 lat. Studiuję Ekonomię na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu(1 rok) Jestem z Kazachstanu, i mam polskie pochodzenie.
Moi pradziadkowie zostali zesłani w 1936 roku do Kazachstanu z Zachodniej Ukrainy, która w tych dawnych czasach była ziemią polską. Przez długi czas nie mieliśmy możliwości powrotu do kraju przodków. Dzięki moim rodzicom, z dzieciństwa mam poczucie polskiej tożsamości. Bo rodzice wychowywali nas( mnie, siostrę i brata) w polskich tradicjach. Zawsze z rodziną uczęsticzyliśmy w życiu polskiej organizacji, chodziliśmy do kościoła i obchodziliśmy święta w katolickich tradicjach. Niestety w języku polskim w rodzinie nie rozmawiamy. Ale największym pragnieniem mojej rodziny jest powrót do Polski. Jestem bardzo zadowolona, że znalazłam się na ziemi, gdie mieszkali moi pradzadkowie, gdie i powinnam była być. Ale jedno, czego tak bardzo mi w życiu brakuje, jest to, że nie mam obok siebe krewnych. Mam nadzieję, że nie za długo będę miała szczęście:)

 

Vitaliy Korzhenevskiy

Nazywam się Vitaliy Korzhenevskiy. Przyjechałem z Kazachstanu. Jestem Polakiem. Mam 19 lat. Studiuję Ekonomię na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Jestem na 1 roku studiów. Do Polski przyjechałem w zeszłym roku na kurs przygotowawczy. Wybrałem dla studiów Polskę, bo mam polskie pochodzenie. Cała moja rodzina pochodzi z Polski. Moje przodkowie mieszkały na terenie dzisiejszej Zachodniej Ukrainy ale byli zesłany do Kazachstanu w 1936 roku. Po skończeniu studiów chcę zamieszkać w Polsce że swoją rodziną.

 

Sofiya Bossikova

Nazywam się Sofiya Bossikova. Jestem Polką urodzoną w Kazachstanie, w mieście Ałmaty. Mam 21 lat. Studiuję na Uniwersytecie Warszawskim na III roku na kierunku filologia polska (specjalizacja: filologia dla mediów).

Od samego dzieciństwa słyszałam język polski w moim domu i byłam związana z kulturą i tradycjami Polski. Moja rodzina obchodziła polskie święta, chodziła do kościółu, gdzie później zostałam ochrzczona. Wszystko to dzięki mojemu dziadkowi, Karpińskiemu Stanisławowi. Rodzice mojego dziadka razem z jego rodzieństwem zostali zesłani do stepów kazachskich w 1936 roku. Dziadek opowiadał mnie o tych trudnych czasach: ” Miałem wtedy 6 lat, gdy przywieziono nas pociągiem i rzucono w stepy Kazachstanu. Przetrwaliśmy jak to było możliwie. Wykopywali ziemianki, które służyły nam schronieniem, a Kazachowie dzielili się z nami ostatnim kawałkiem chleba. Życie było ciężkie, było dużo chorób i zgonów. Nie wszystkim z mojej rodziny udało się przeżyć. Choroba odebrała życie mojemu bratu i siostrze.”

W wieku 14 lat uczyłam się w polskie klasie, w Szkole-Gimnazjum Nr 23. W tej szkole uczyłam się języka polskiego, historii i geografii Polski. Po szkole rozpoczęłam studia na kursie przygotowawczym w Lublinie. Moje marzenie o studiach w Polsce w reszcie się spełniło!

W tym roku cała moja rodzina otrzymała wizę repatriacyjną i przeprowadziła się do Polski, w miasto Zgierz. Było to bardzo ważne i długo oczekiwane wydarzenie w życiu naszej rodziny, ponieważ czekaliśmy na to prawie 15 lat. Niestety, dziadkowie nie dożyli powrotu do Ojczyzny. Teraz moje życie stało się o wiele szczęśliwsze, odkąd moja rodzina jest już blisko.

Moja rodzina składa się z 4 osób: tata, mama, siostra i ja. Pomimo tego, że mój tata posiada II grupę niepełnosprawności (choruję na postępującą dystrofię mięśniową Erba-Rota), moi rodzice zaryzykowali i wrócili do historycznej ojczyzny naszych przodków. Miasto Zgierz zapewniło mojej rodzinie mieszkanie socjalne, a ja nadal mieszkam i studiuję w Warszawie. Do tej pory rodzice są bezrobotni i dostosowują się do nowego życia w Polsce.

Po ukończeniu studiów, podobnie jak moja rodzina, bedę ubiegać się o repatriację, aby na zawsze związać swoje życie z Polską – krajem, w którym czuję się na swoim miejsu.

 

Artiom Pawłowski

Nazywam się Artiom Pawłowski. Mam 21 lat. Teraz jestem na trzecim roku studiów licencjackich na kierunku marketing i komunikacja rynkowa na uniwersytecie ekonomicznym w Krakowie. Jestem kazachskim chłopakiem polskiego pochodzenia. Urodziłem się we wtorek 8 lipca 1997 roku na wsi Zielony Gaj która jest położona na północy Kazachstanu. Jest to polska wioska o ludności ok. 5 tys. ludzi. Nie będę tu pisał że od dzieciństwa czułem się Polakiem , bo to będzie kłamstwo i hipokryzja wobec Kazachstanu, dlatego że w tym kraju nigdy nie było podziału ze względu na narodowość i nigdy nie czułem się obcym. Tak, moje pradziadkowie zostali zesłani z terenów Polski do Kazachstanu w 1936 roku, ale niestety nie udało się im zachować i przekazać prawnukom polskich tradycji i obyczajów(może to ze względu na wiek w którym ich zesłano). Więc przez to nie mogę tu napisać że wychowano mi według polskich tradycji i obyczajów i nie będę krzyczał że jestem prawdziwym Polakiem.
Studia w Polsce były moim marzeniem od 8-9 klasy i jak widać marzenie się spełniło(bardzo dużymi staraniami). Teraz głównym pragnieniem jest rodzinne pojednanie, ale to już wkrótce.

 

Anastazja Malawska

Nazywam się Anastazja Malawska.Mam 19 lat.Jestem z Kazachstanu,z miasta Karaganda.Mam polskie pochodzenie,mój tata jest Polakiem.Moje dziadkowie byli wysłani do Kazachstanu.Teraz moja rodzina mieszka w Kazachstanie i bardzo chce przyjechać do Polski na stałe.
W tym czasie studiuję w Poznaniu na kierunku dziennikarstwo i komunikacja społeczna w Uniwersytecie Im.Adama Mickiewicza.
Za ten czas który mieszkam w Polsce,bardzo pokochałam ten kraj,chcę tu pracować i mieszkać ze swoją rodziną.

 

 

 

 

Ksenia Sedelnik

Urodziłam się na Kresach wschodnich, czyli na terenie obecnej Białorusi, w Baranowiczach. Moje dziadkowie są Polakami i byli urodzeni na terenie Rzeczypospolitej Polskiej. Dlatego w mojej rodzinie przestrzegano tradycji polskich.
Kilka lat temu przyjechałam na studia do Polski. A w tym roku już kończę licencjat na kierunku dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Po ukończeniu studiów licencjackich, zamierzam kontynuować naukę na studiach magisterskich

 

Waleria Krajewska

Nazywam się Waleria Krajewska. Ogólnie pochodzę z Kazachstanu z maleńkiego miastecza Tajynsza. Teraz studiuję na Uniwersytecie Wrocławskim stosunki międzynarodowe. Jestem bardzo zadowolona, z tego powodu, że mogę studiować w Polsce, na terytorium historycznej Ojczyzny. W Polsce jestem drugi rok, ale mogę już z pewnością powiedzieć, że to jest mój drugi dom.
Jestem z pochodzenia Polką. Ciekawe jest to, że w mojej rondzinie wszyscy są Polakami. Z tego co wiem to przypadkiem wydarzyło się, ale moim zdaniem to z tego powodu, że w mojej rodzinie czujemy sobie Polakami nawet znajdując w Kazachstanie. Chciałabym, żeby taka tradicja jeszcze długo trwała w naszej rodzinie. Tym samym możemy podtrzymać narodowość polsku.
Moich przodków przesiedlono w 1936 roku do Kazachstanu z dzisiejszej Zachodniej Ukrainy z obwodu Żytomierskiego.
Moje rodzice wychowywali mnie w polskiej tradycji. Obchodzimy wszystkie polskie święta, chodzimy do kościoła. Niestety w domu nie rozmawiamy po polsku, ale uczymy się.
Cała moja rodzina obecnie mieszka w Kazachstanie. Nigdy nie wiemy co wydarzy się jutro i może kiedyś moja rodzina będzie mieszkać w Polsce.
Po ukończeniu studiów chciałabym zamieszkać na stałe w Polsce, założyć własną rodzinę i puścić swoje korzenie na Ojczyźnie historycznej.

 

Maksim Kuberski

Nazywam się Maksim Kuberski.
Mam 19 lat. Pochodzę z miasta Ałmaty byłą stolicę Republiki Kazachstanu. Studiuję Turystykę i rekreację na Akademii wychowania fizycznego i sportu w Gdańsku. Jestem na pierwszym roku. Od przedszkolu już wiedziałem, że jestem Polakiem małym. Uczę się języka polskiego od pierwszej klasy liceum ale chociaż wcześniej miałem okazję zapoznać się z polskością od swojego dziadka Stanisława Kuberskiego którego losy pod koniec maja 1936 roku potoczyły się tak, że on jeszcze niemowlęciem był zesłany z kresów wschodnich do północnego Kazachstanu.Od dwóch lat realizuję swoje ważne marzenie – studiowanie w Polsce. Później po ukończeniu studiów zamierzam założyć rodzinę i przeprowadzić się na stałe do Polski.

 

Inga Kovtunova

Nazywam się Inga Kovtunova.Mam 20 lat.Urodziłam się na Białorusi niedaleko od Grodna.W tym roku zaczęłam studia na roku przygotowawczym na Uniwersytecie Łódzkim,w następnym roku rozpocznię studia na wydziału informatyki na Uniwersytecie Łódzkim.Moja rodzina pochodzi z obwodu Grodnienskiego,który należał do Polski do II wojny światowej.Po wojnie został dołączony do ZSSR,a teraz należy do Białorusi.Gdy rozpoczęła się wojna, mój pradziadek dołączył się do polskiej armii krajowej, po wojnie zdecydował,że musi mieszkać tam,gdzie urodził się i wrócił do Grodna.Gdy wrócił dowiedział się ,że cała jego rodzina została spalona we własnym domu.
Moja prababcia chodziła do szkoły ,gdy rozpoczęła się wojna.Pewnego wieczora kładła się spać w Polsce,a obudziła się juz w ZSSR .Chociaż wtedy było zabroniono rozmawiać w języku polskim ,chodzić do kościoła i mieć coś wspólnego z polską kulturą,prababcia do końca życia rozmawiała w języku polskim,nie uczyła temu języku swych dzieci,ponieważ to nie było bezpiecznie,ale kiedy urodziłam się ,ze mną prababcia rozmawiała tylko po polsku.Niestety moi pradziadkowie już nie żyją,ale pamięć o nich i naszej ojczystej kulturze ciągle żyje w naszej rodzinie.
Po skończeniu uniwersytetu ,gdy już będę miała pracę i pieniędzy,chcę ,żeby moja młodsza siostra mieszkała w naszym Ojczystym kraju razem ze mną.

 

Sergiusz Klimuszyn

Witam Wszystkich! Nazywam się Sergiusz Klimuszyn. Mam niecałe 20 lat i jestem studentem II-go roku na Politechnice Wrocławskiej na kierunku Fizyka Techniczna. W Polsce mieszkam już trzeci rok. Skończyłem kurs przygotowawczy w MCK w Krakowie. Podczas studiów zajmuję się wolonariatem na różnych konferencjach, związanych ze stosunkami miedzynarodowymi. Oprócz tego śpiewam w Akademickim Chórze Politechniki Wrocławskiej. Polska jest ziemią moich przodków, więc mam marzenie zostać tu i być częścią polskiego narodu.

 

Stanisław Kiriluk

Nazywam się Stanisław Kiriluk , mam 21 lat ,studiuję na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego,na trzecim roku i biorę udział w spotkaniach w Kole Naukowym Prawa Wschodniego. Jestem z Kazachstanu ,miasto – Astana.
Moi prababcia i pradziadek (Emilia Czyżewska i Stanisław Czyżewski) zostali zesłani z Obwodu Żytomierskiego do Kazachstanu w latach 30-ch XX wieku . Rodzice nazwali mnie na cześć mojego pradziadka.Niestety,pradziadek nie dożył mojego urodzenia ,ale kiedy byłem jeszcze dzieckiem sporo czasu spędzałem z prababcią.Zapamiętał mi się naprawdę ciekawy moment mojego dzieciństwa,kiedy przypadkowo zauważałem,jak ona się modli w takim języku,który nie był dla mnie zrozumiały,ale w szkole,gdy zacząłem poznawać polski , nagle uświadomiłem sobie, że ona posługiwała się wtedy polskim.
Kiedy wyjeżdżałem do Polski, cieszyłem się z tego, że przeprowadzam się do Państwa rozwiniętego,wolnego, gdzie wolność i prawa człowieka są przestrzegane.Jestem o tym przekonany po kilku latach pobytu tutaj,bo dla mnie jako osoby o liberalno-demokratycznych poglądach to jest ważny komponent dla integracji w społeczeństwie.Dostrzegam wielkie perspektywy w rozwoju osobistym,osiągnięciu zamierzonych celów i ,za pomocą tego , mieć możliwość istotnego uczestniczenia w fundacjach takiego typu.

 

Maksym Guzowski

Nazywam się Maksym Guzowski,mam 21 lat i jestem studentem trzeciego roku Prawa na Uniwersytecie Warszawskim.Urodziłem się w Ałmatach (Kazachstan). W wieku 18 lat rozpocząłem studia w Polsce.
Z pochodzenia jestem Polakiem, ponieważ mój tata jest Polakiem i matka ma korzenie polskie,ale dość dalekie (jej prababcia).Rodzice mojego taty pochodzą z Kresów Wschodnich.Dziadek : Guzowski Stanisław (Puliny,obwód Żytomierski), Babcia : Krawczuk Julia (Szepetówka,obwód Chmielnicki).Rodzice dziadka : Jan I Feliksa , babci : Piotr I Anna – też mieszkali w tych miejscowościach, ale informacje o ich ewentualnych przesiedleniach się zatarły.
Od dzieciństwa pasjonowałem się polskimi dziejami i kulturą;marzył mi się powrót do Ojczyzny.
W dodatku, jestem czynnym członkiem Koła Naukowego Prawa Wschodniego i Instytutu Prawa Wschodniego przy
UW.Za pośrednictwem tej działalności miałem zaszczyt uczestniczyć w międzynarodowych konferencjach i przyjmować przedstawicieli innych państw.Przedmiotem danych konferecji zazwyczaj są sprawy bardzo ważne dla Polski w stosunkach międzynarodowych z obszarem poradzieckim.Co ciekawe, ja i prawie połowa osób działających w kole jesteśmy tymi Polakami ,którzy urodzili się na terenie państw byłego ZSRR z powodu różnorodnych tragicznych wydarzeń,wynikających z naszej historii.W związku z tym i ,w szczególności, wskutek mojego polskiego pochodzenia jestem żywo zainteresowany głównym przesłaniem tej fundacji,która mówi o pomaganiu naszym Rodakom i wzajemnej współpracy na rzecz tej właśnie Fundacji.

 

Roman Czyżyński

Nazywam się Roman Czyżyński,mam 22 lata,aktualnie studiuję na Uniwersytecie Wrocławskim Komunikację Wizerunkową (1 rok) i Stosunki Międzynarodowe (3 rok).
Pochodzę z Kazachstanu z miasta Kokszetau.
O tym że jestem Polakiem wiedziałem od dziecka,dowiedziałem się to od matki kiedy zapytałem w jakim języku ona czyta modlitwę.Moi dziadkowie jak ze strony matki,tak i ze strony taty z pochodzenia są Polakami.
Dziadek ze strony taty Czyżyński Iwan pochodził z obwodu Chmielnickiego wsi Horodyszcze,Babcia Koza Maria urodziła się już na terenie KAZ ZRR.
Babcia ze strony mamy Graniwecka Ewa pochodziła z Żytomerskiego obwodu,Dziadek Zaremba Nikołaj pochodzi z rejonu Szepetewskiego,obwodu Kamieniec-Podolskoje,wsi Horodyszcze.
Wszyscy oni po wysłaniu do Kazachstanu w 30-ch latach XX w. mieszkali na jednej wsi-Podolskoje,populacja której głównie składała się z Polaków wysłanych z ojczyzny,nawet do tej chwili główna cześć tej wsi zamieszkują Polacy.

W podstawówce pierwsze dwie klasy miałem spośród innych przedmiotów język polski,ze względu na przeważającą liczbę Polaków w szkole,niestety później został usunięty z programu szkolnego.Dopiero już po latach zaczęłam uczyć się języka odnowa już przy centrum języka polskiego w Kokszetau.Moją drugą nauczycielkę polskiego Pani Martę Prochere uważam za najbardziej ważnego nauczyciela w moim życiu,ponieważ miała bardzo duży wpływ na to że zdałem maturę i dostałem się na studia do Polski,za co dzień dzisiejszy jestem jej wdzięczny.Ponieważ bardzo się cieszę że mieszkam tu w tym Państwie i w tym mieście,czuję się tutaj jak ryba w wodzie i napewno bym chciał podjąć tutaj prace i założyć już swoją rodzinę.Dlatego jestem mocno zainteresowany działaniami tej fundacji i jak najbardziej wspieram jej przesyłanie,które mówi o pomaganiu i łączeniu Rodaków z całego świata.

 

Valeriya Lopata

Nazywam się Valeriya Lopata. Jestem studentką 3 roku studiów licencjackich Uniwersytetu Wrocławskiego. Przyjechałam do Polski w 2015 roku na kurs przygotowawczy języka polskiego a po nim zaczęłam studia. Moja mama łączy mi z polskimi korzeniami, bo cała rodzina ze strony mamy były Polakami. W roku 1936 dekretem Stalina zostali oni deportowani do Kazachstanu. W tamtych czasach musieli przetrwać najtrudniejsze momenty swojego życia. Bardzo jestem im wszystkim wdzięczna, bo dzięki nim wybrałam swoją drogę do przyszłości i nie wątpię w tym.

 

Daria Bogińska

Nazywam się Daria Bogińska. Mam 22 lata. Podczas drugie wojny światowej moja babcia została wysłana z Polski do Kazachstanu. Z tego powodu cała moja rodzina mieszka w Kazachstanie. Mam pochodzenie polskie. Od dzieciństwa tata i babcia starali się rozmawiać ze mną po polsku, stąd mam zainteresowanie w nauce języków. Od 5 lat razem z rodzicami byliśmy w organizacji ‘’Stowarzyszenie Polaków w Kazachstanie’’, gdzie chętnie poznawaliśmy rzeczy dotyczących Polski, więc od dzieciństwa czuję się polką. Nigdy nie myślałam że pojadę do Polski. Wróciłam do swojej ojczyzny! W dniu dzisiejszym jestem studentką 3 roku biotechnologii, mieszkam we Wrocławiu. Jestem bardzo zadowolona z tego powodu, że się znajduję tutaj, uczę się języka ojczystego, poznaję kulturę polską. Chciała bym znaleźć siebie w tym kraju, znaleźć pracę oraz założyć rodzinę. Dziękuję bardzo za to, że ten kraj ciepło mnie przyjmuje.

 

Alina Ugaj

Nazywam się Alina Ugaj,mam 19 lat i jestem z Kazachstanu, miasta Ałmaty. Moi pradziadkowie ze strony matki zostali zesłani do północnego Kazachstanu w 1936 roku , powodem czemu służyły represje stalinowskie. Wcześniej zamieszkający byłe terytorium Rzeczypospolitej , zwłaszcza obwód Żytomierski ,teraz należący do terytorium Ukrainy, moi dziadkowie wraz z wieloma innymi biednymi ludzi byli wypchnięci na nieznaną ziemię za 5 tysięcy kilometrów od rodzinnego domu. Niestety, nie wszystkim się udało przetrwać ten okrutny okres w ich życiu, ale ci , którym się udało, rozpoczęli nowe życie od samego początku.
Szczerze mówiąc nigdy nie przejmowałam się tym,że mam polskie korzenia . Wiedziałam to , ale to dla mnie była zwyczajna sprawa , bo wokół mnie też były dzieci z różnymi korzeniami. W rodzinie zachowały się tradycje polskie i katolickie , ale nie myślałam o tym , jak o czymś nadzwyczajnym. Dopiero trzy lata temu , zdecydowałam połączyć swojej życie z Ojczyzną moich przodków, czyli i z moją Ojczyzną. Zeszłego roku ,czyli w październiku 2017 roku, przyjechałam aby rozpocząć naukę na zerówce, tzw kurs przygotowawczy do podjęcia studiów na uniwersytecie, poznałam wiele wspaniałych osób, przyjaźniliśmy się . Dowiedziałam się dużo nowych ciekawych rzeczy o Polsce, o jej historii. Zrozumiałam jak byłam bliska do Polskiej kultury przez całe swoje życie i że część Polski zawsze była ze mną , nie biorąc pod uwagę ,że nigdy nie zastanawiałam się nad tym . I w tym właśnie roku rozpoczęłam studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim . Polska jest drugim domem jak dla mnie, tak i dla mojej rodziny.

 

Jarosław Jagowdik

Nazywam się Jarosław Jagowdik mam 19 lat.Jestem studentem uniwersytetu Wrocławskiego 1 roku kierunku socjologia.Przed tym skończyłem roczny kurs języka polskiego przygotowawczego do studiów w Polsce „Polonus” w Rzeszowie.
Podczas studiów uczestniczę w różnych projektach wyścigach kartingowych oraz śpiewam w kościelnym chórze.Przyjechałem do Polski na studia dlatego że mam polskie korzenia i marzyłem poznać swoją historyczną ojczyznę. Planuje zostać w Polsce i związać z nią swoje życie

 

 

Alyona Nesterenko

Nazywam się Alyona Nesterenko. Mam 19 lat. Jestem Polką z Kazachstanu. Studuję na kierunku technologia żywności i żywienia człowieka na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu. Moi babkowie i dziadkowie byli deportowany w 30-ych latach do Kazachstanu. Polska jest moją chystoryczną ojczyzną.
W rodzinie przestrzegamy polskie tradycje i od dzieciństwa chodzimy do kościoła.
Nigdy nie mysłałam , że będę studiować w Polsce. W 2016 roku dwa tygodnie wakacji spędziłam w Polsce. Polska bardzo mi się podobala. Po tych wakacjach zaczęłam uczyć się języka polskiego.
Moja rodzina chciałaby przejechać do Polski. Teraz w Kazachstanie załatwia dokumenty, który pozwolą wrocić do Polski.

 

Jana Jarczewskaja

Dzień dobry! Nazywam się Jana Jarczewskaja, mam 18 lat. Jestem z Kazachstanu. Jestem Polką i od najmłodszych lat chciałam wyjechać do Polski. Zawsze czułam się bardzo związana z polską kulturą. Chodziłam na zajęcia języka polskiego, uczestniczyłam w pracy Związku Polaków w Kazachstanie. w 2016 roku pierwszy raz przyleciałam do Polski. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Zobaczyłam ten piękny kraj i zrozumiałam, że tu jest mój dom i tu bym chciała zostać. Po ukończeniu szkoły w Kazachstanie, wyjechałam do Polski na studia do Łodzi.
Mieszkam w Łodzi 3(trzeci) miesiąc i jestem bardzo zadowolona. Bardzo mi się podoba w Polsce, mam tutaj dużo znajomych. Polacy są bardzo mili i gościnni. Bardzo mi się podoba język polski i chętne się uczę polskiego. Ze swoich zainteresowań mogę wymienić, że bardzo lubię tańczyć i śpiewać, lubię pływać, umiem grać na pianinie.

 

Margarita Fedorchuk

Nazywam się Margarita Fedorchuk. Jestem z Kazachstanu, z miasta Ałmaty. Z pochodzenia jestem Polką. Moi pradziadkowie mieszkali na terytorium II Rzeczypospolitej, dzisiejsze okolice Żytomierza. Rodzina należała do, może nie najbogatszej, ale jednak szlachty. Zostali zesłani do Kazachstanu w latach 30. XX stulecia. Prababcia, która była w ciąży wraz z pradziadkiem i czwórką dzieci zabrali ze sobą krowę, 2 łopaty i jeszcze parę narzędzi do pracy i jechali do Kazachstanu w pociągu towarowym.
Ja osobiście po raz pierwszy przyjechałam do Polski jako 15-letnia dziewczynka i uczyłam się tutaj w pierwszej liceum. Później wróciłam do Kazachstanu, skończyłam szkołę i przyjechałam na studia do Polski. Już 4. rok mieszkam w Polsce. Jestem na 3. roku studiów licencjackich na Uniwersytecie Warszawskim.
Jestem dumna z pochodzenia, a studia w Polsce to było moim marzeniem. Cieszę się bardzo, że jestem teraz tutaj!

 

Andrzej Ilinski

Nazywam się Andrzej Ilinski, mam 21 lat. Pochodzę z miejscowości Karaganda w Kazachstanie. Jak wszyscy z nas mam pochodzenie polskie i historia naszego rodu jest podobna. Od dzieciństwa rodzice starali sie wychować mnie mojego brata i dwóch sióstr w polskiej tradycji. Msza święta w kościele, polskie święta dla nas było przyzwoite. Dalsza nauka języka polskiego, poznawanie kultury i historii Polski, wakacyjne wyjazdy do Polski i wsparcie w postaci nauczycielki polskiego Pani Wiesławy-Barbara Sobiszek i Polonii pomogło mi się zdecydować na wyjazd do Polski na studia.
Do Polski przyprowadziłem się w 2015 roku i od tam tego czasu się rozwijam. Obecnie studiuje 3 rok Geografii na Uniwersytecie Śląskim także mam w planach studia magisterskie. Mam swoje celę i plany na życie zawsze zapisuje to czego chcę osiągnąć i dążę do tego. Polska dla mnie jest moim drugim domem i chcę tu zostać na zawsze.

 

 

Viktoriya Geiger

Nazywam się Viktoriya Geiger .Mam 17 lat .Jestem z Kazachstany z miasta Karaganda .Studiuję w mieście Łódź na roku zerowym. Moi dziadkowie zostali deportowani do Kazachstanu, więc uważam Polskę za moją ojczyznę. Długo byłam zaangażowana w tańcach polskich w zespole „Niebieskie chabry”, brałam aktywny udział w świętach polskich. Bardzo lubię studiować w Polsce, aby poznać nowy język i tradycje Polaków

 

Iliński Władysław

Nazywam się Iliński Władysław. Mam 18 lat. Urodziłem się w Kazachstanie w miaste Karaganda. Moi dziadkowie byli zesłany w 30-yh latach do Kazachstanu. Przyechałem do Polski bo czuje że to jest moja ojczyzna. Teraz jestem na kurse języka Polskiego. Chcę studiować na kierunku narodowe biespieczeństwo, po studiach pracować i założyć w Polsce swoje życie. Jestem katolikiem. W Kazachstanie pomagałem w oratoriume. Kiedy mam wolny czas lubię grać na gitarze.

 

Margarita Guzovskaya

Nazywam się Margarita Guzovskaya. Mam 20 lat, jestem z Kazachstanu. Studiuję ekonomię międzynarodową na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Jestem na 2 roku studiów.

Moi pradziadkowie zostali wysłani do Kazachstanu z obwodu Żytomierskiego w 1936 roku, mając 9 dzieci. Moja babcia przez większość życia pracowała jako nauczyciel matematyki w szkole.

Mam dwie siostry: starsza ma na imię Julia – ukończyła studia na Uniwersytecie Jagiellońskim. W tej chwili mieszka i pracuje w Krakowie. Druga moja siostrzyczka Angielina ma 15 lat i jest w dziewiątej klasie. Moja mama – Helena pracuje jako nauczyciel gry na fortepianie w szkole muzycznej. W każdą niedzielę całą rodziną jeździmy do Kościoła na Mszę Świętą. Moja mama jest organistką w Kościele na Msze Świętej w języku polskim przez prawie 18 lat.

Kiedy po raz pierwszy przyjechałam na wakacje do Polski, postanowiłam dostać się na studia tak samo, jak moja siostra. Wioska, z której pochodzę, znajduje się daleko od miasta, dlatego nie mogłam uczestniczyć w zajęciach z języka polskiego. Uczyłam się polskiego samodzielnie i marzyłam o życiu w Polsce. Marzenia się spełniają! Jestem tu, w Polsce! I mam nowe marzenie, żeby moja mama z Angieliną przyjechały do Polski.

 

Anna Chessanovskaya

Nazywam się Anna Chessanovskaya, mam 21 lat. Jestem z Kazachstanu, z miasta Karagandy. Moi rodzice są Polakami, a dziadkowie i pradziadkowie byli w latach 1936-1938 ofiarami represji stalinowskich. Od urodzenia moja rodzina wychowuje nas (mnie oraz dwójkę mojego rodzeństwa – brata i siostrę) w polskiej tradycji. Teraz mieszkam i studiuję w Krakowie. Jestem z tego zadowolona, bo marzyłam, żeby tu zamieszkać. Moja babcia chciała, żebym pojechała do Polski więc od trzynastego roku życia zaczęłam uczyć się języka polskiego. Za to, że dobrze się uczyłam, zostałam nagrodzona przez moją nauczycielkę wakacjami w Polsce w 2011 roku. Po tych wakacjach stwierdziłam, że będę studiować w Polsce. Studiuję ekonomię na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie. Przyjechałam tu, gdyż stwierdziłam, że każdy człowiek musi znać historę swojej Ojczyzny. Podoba mi się Polska i chciałabym tu zostać, żeby moje dzieci mieszkały w swojej Ojczyźnie.

 

 

Kristina Fateyeva

Nazywam się Kristina Fateyeva, pochodzę z miasta Karagandy, znajdującego się w Kazachstanie. Obecnie jestem studentką Biotechnologii na Wydziale Chemicznym Politechniki Warszawskiej. 
Od dziecka interesowałam się otaczającym mnie światem, a w szczególności przyrodą oraz przedmiotami ścisłymi. Zawsze ciekawił mnie organizm człowieka i sposoby wywierania na niego wpływu, dlatego jednym z moich największych marzeń jest wynalezienie nowych leków, które polepszą jakość życia człowieka. Studia w Polsce pozwalają mi na poszerzenie swojej wiedzy w tej dziedzinie oraz znalezienie odpowiedzi na wszystkie nurtujące mnie pytania. Pozwala mi to również na prowadzenie zaawansowanych oraz interesujących prac badawczych mających na celu opracowanie nowych leków oraz metod terapii. Obecnie uczestniczę w badaniach dotyczących opracowania nowoczesnych metod terapii przeciwnowotworowych z zastosowaniem nanotechnologii. 
Dodatkowo, zawsze interesowałam się nauką języków obcych. Możliwość nauki języka moich dziadków na terenie Polski, historycznej ojczyzny mojej rodziny, stała się dla mnie jedną z największych przygód w życiu oraz sposobem na zdobycie wielu rozmaitych doświadczeń.

 

 

Yuriy Grebyonkin

Witam wszystkich!

Nazywam się Yuriy Grebyonkin. Mam 30 lat. Jestem studentem 1 roku studiów magisterskich na kierunku Stosunki Międzynarodowe na Uniwersytecie Wrocławskim.

Z 2008-2014 rok pracowałem jako prawnik w Urzędzie miasta Szczuczińsk (Kazachstan), zajmując różne stanowiska od Inspektora do Kierownika odziału.

Od 2014 do 2015 roku pracowałem w Rosji (Tomsk) jako Pomocnik adwokata.

W roku 2015 pracowałem w Asgard Motors jako radca prawny.

2015-2016r. zacząłem pracować jako Menadżer ds. obsługi klienta. Dzięki pracowitości i zaangażowaniu osiągnąłem stanowisko kierownika hotelu.

2016-2017r. Pracowałem w Urzędzie województwa Akmoła (Kazachstan).

Od dzieciństwa chodzę do kościoła. Także byłem na spotkaniu z Papierzem w 2001r. w Astanie, w roku 2011 w Madrydzie, w roku 2016 w Krakowie. Także śpiewam i gram na gitarze w chorze kościelnym.

Moje zainteresowania sa podobne do głównych założeń Fundacji i myślę, ze moje nabyte wcześniej umiejętności będą służyć naszym wspólnym celom.

 

 

Stanisław Ajmagambietow

Nazywam się Stanisław Ajmagambietow. Jestem z Centrum Kazachstanu, z miasta Karaganda. Zaraz studiuję w UMCS w Lublinie, mam wielie przodkow z różnych narodowoci, śriod nich, po linii matki są i polacy. Oni mieszkali na terrenach dziszejszej Ukrainy. Niestety moji babcia i dziadek juz nie żyje, i ja nie wiem wiecej informacii o nich. Ale w Kazachstanie, ja z 14 lat był członkem KOSP „Polonia”, aktywne brał udział we wszystkich wydazenijach Polonii i polskich swietach, tanczlem w Polonijnem Zespole „Niebieskie Chabry”. Zająłem 3 miejsce w konkursie recytatorskim „KRESY 2017”. Byl przedstawicielem KOSP „Polonia” przy Assamblei Naradowosciej Kazachstanu Karagandynskego obwodu. Robił filmy o deportacji polakow w ZRSR i zicie karagandinskej polonii. Zawszy mażylem uczyć się w Polsce i moje marzenie spelnilo sie, ale finansowa sytuacja mojej rodziny nie bardzo dobra i im zaraz ważko. W przyszłosci ja chcem mieszkać w Polsce i pracować w organach MSZ

Nazywam się Krystyna Mak. Studiuję Wiedzę o teatrze na Uniwersytecie Gdańskim. Do Polski przyjechałam w 2015 roku, jako 17letnia dziewczyna. Od dziecka rodzice wychowywali nas (mnie i 2 moje siostry) w polskiej tradycji. Od małych lat chodzimy całą rodziną do kościoła, obchodzimy polskie święta, bo mamy poczucie polskiej tożsamości:) niestety nie rozmawialiśmy w rodzinie po polsku i nigdy nawet nie myślałam że kiedyś pojadę do Polski, chociaż zawsze marzyłam. W 2012 roku przyjechała do nas nauczycielka z Polski Pani Wiesława-Barbara Sobiszek. Zaczęliśmy chodzić na lekcję języka polskiego, poznawać głębiej kulturę i historię Polski. Ona bardzo się nami opiekowała i bardzo chciała żebyśmy pojechali na studia do Polski. Już od 14 lat marzyłam pojechać do Polski, ale już od dzieckamiałam poczucie że Polska – moja druga ojczyzna.. Pamiętam 1 lekcję. Nigdy nie rozmawiałam po polsku,ale jak Pani nauczycielka zaczęła mówić po polsku, to ja rozumiałam większość jej słów, i myślałam sobie że jednak mam tą polskość we krwi od pradziadków. Historię rodziny mamy taką samą z Helenką:)

Wiktor Brodowski

Nazywam się Wiktor Brodowski. Jestem Polakiem. Przyjechałem tu do Polski z Kazachstanu z Karagandy. Moi babkowie i dziadkowie byli deportowany w 30-ych latach XX wieku do Kazachstanu. Polska jest moją historyczną Ojczyzną. Przyjechałem tu studiować na Uniwersytecie, żeby zrobić magisterskiej pracy. Studia, praca i życie na ziemi moich przodków jest moim marzeniem. Moja matka jest już na emeryturze i już nie pracuje, emerytura nie jest duża, mój ojciec pracuje jako stolarz.

 

Eugeniusz Komerist

Nazywam się Eugeniusz Komerist. Jestem z Kazachstanu, z miasta Karaganda. Jestem Polakiem z poza Polski, bo moi przodkowie (pradziadek w wieku 11 lat i jego rodzina) były wysłany z terenów teraźniejszej Ukrainy, z Żytomierzu. Obecnie studiuję w Łodzi w studium języka polskiego dla cudzoziemców na uniwersytecie Łódzkim. Bardzo chcę zostać w swoim ojczystym kraju i założyć tu swoją rodzinę. W Polsce jestem dzięki Fundacji dla Rodaka. Moja rodzina składa się z babci, mamy, brata i mnie. Babcia jest emerytką i ma małą emeryturę, mama ciężko pracuje w elektrowni i też ma małej pensji, młodszy brat studuje na kierunku cukiernika. Z tego powodu nie miałem możliwości kupić bilety do Polski. Przez Fundację dla Rodaka spełniło się moje marzenie o powrocie do ziemi moich przodków. I mam nadzieję że to nie ostatnie marzenia które spełniają się na mojej kochanej polskiej ziemi. Następne marzenie to skończyć magisterium na kierunku nauczanie chemii (wcześniej w Kazachstanie skończyłem licencjata z chemii technicznej nieorganicznej) i zostać nauczycielem chemii w polskiej szkole, pomóc mojej rodzinie też wrócić do Polski. I zacznie się dobrze życie!

Elena Mak

Nazywam się Elena Mak. Jestem z Kazachstanu, z miasta Karaganda. Moja rodzina mieszka w Kazachstanie. Mam dwie siostry. Przyczyną rozłąki z moją historyczną Ojczyzną jest druga wojna światowa. Moje prodziadkowie są polalami i byli wysłani z Polski do Kazachstanu. Prodziadek ze strony taty urodził się we wsi Słobodko, w okręgu Krasipowskim w obwodzie Chmelnickim. Od listopada 1943 do maja 1945 r. służył w 1 armii polskiej, był komendantem oddziału strzelców w 3 dewizji. Po wojnie prodziadek Ignacy ze swoją żoną i dwoma dziećmi został zesłany do Kazachstanu. Probabcia ze strony mamy przyjechała z rodzicami jako czteroletnia dziewczynka Ludmiła. Od tego czasu staramy się żyć najpiękniej, zachowując tradycje ojców. Chcę studiować w Polsce, bo to moja Ojczyzna, chcę lepiej znać język i kulturę polską , poznawać miasta i tradycje i w przyszłości zostać tutaj. Dziękuję

Wiktoria Romanowa

Nazywam się Wiktoria Romanowa. Jestem Polką, przyjechałam z Kazachstanu. Mam Polskie pochodzenie, na moja mama jest Polką. Moja babcia i mój dziadek byli Polakami, których dyportowali do Kazachstanu. Teraz moja rodzinna mieszka w Kazachstanie, uczą się języka Polskiego. W tym czasie ja uczę się w Polsce w Rzeszowie. Moja rodzina już była w Polsce, bardzo podobała im się kultura, architektura i przyroda Polski. Oczywiście że moja rodzina chciałaby przejechać do Polski na zawsze.

Nazywam się Konstanty Popow, jestem z Ukrainy, mieszkam w Białej Cerkwi. Będę studiował w Łodzi na kierunku Turystyka i rekreacja, ale obecnie jestem słuchaczem kursu przygotowywawczego SJPdC UŁ; mam Kartę Polaka i polskie korzenie ze strony mamy, moja babcia – Edwarda była Polką, mieszkała na terenach obecnego Żytomierza. Z nią rozpocząłem z samego dzieciństwa chodzić do kościoła. Niestety moi rodzice już nie żyją, mama ciężko chorowała na raka i zmarła. Zostało mi tylko rodzeństwo (starsi brat i siostra). Życie na Ukrainie nie jest łatwe, przynajmniej tak było w mojej rodzinie. Z samego mego dzieciństwa ojciec zostawił mamę i wtedy ona była zmuszona bardzo ciężko pracować na 2 pracach, po to że została jedna z trzema dziećmi. Po pierwszej pracy ona wracała do domu i w domu pracowała jako krawczynia, robiła bardo piękną odzież. Nawet były takie dni, kiedy nie było co jeść, ponieważ pensja i dochód rodzinny był minimalny. I mimo to wszystko ona znajdowała czas dla mnie, brata i siostry. Za co jestem jej bardzo wdzięczny i jednocześnie bardzo smutny, że już nie będę miał możliwości jej odwdzięczyć tak jak straszna choroba – rak, zabrała jej życie.

Na Ukrainie byłem członkiem Stowarzyszenia Polskiej Kultury, Tradycji i Języka. W stowarzyszeniu uczyłem dzieci polskich piosenek, wierszy, przygotowywaliśmy występy teatralne w języku polskim. Naukę języka polskiego rozpocząłem w szkole podstawowej.

Elina Gorielowa

Witam! Nazywam się Gorielowa Elina. Urodziłam się w Astanie, w Kazachstanie, lecz pochodzenie mam polskie. Moje przodkowie mieszkali na terenie Zachodniej Ukrainy, przez wieki zamieszkiwanej między innymi przez społeczność polską. W roku 1937 mój pradziadek został zesłany, jako wróg ludu do Kazachstanu ze Lwowa, który w tych latach należał do Rzeczpospolitej Polskiej. Jako dziecko wiele rzeczy o swoich przodkach dowiedziałam się przez matkę, która ukończyła studia w Polsce i dobrze posługuje się językiem polskim. Od dzieciństwa czułam się polką i wiedziałam, że pojadę do Polski i na pewno będę tu studiować. Teraz uczę się na kursie przygotowawczym w Łodzi, a w następnym roku już będę studiowała chemię na uniwersytecie. Po studiach chcę zamieszkać w Polsce na stałe razem z rodziną, która została w Kazachstanie. Jednak ze względu na sytuację finansową, myślę że będzie to niełatwa sprawa.

 

Maria-Mazhena Dzemidowicz

Nazywam się Maria-Mazhena Dzemidowicz. Urodziłam się na Białorusi (w Mińsku), ale cała moja rodzina pochodzi z Polski. Zawsze chciałam się dowiedzieć historii mojej rodziny, dlatego często pytałam o tym swoich rodziców i dziadków. Mój przadziadek, Marian Ciechanowicz, opowiadał, że nasza rodzina pochodzi z krakowskiego województwa, folwarka mogilnego,że mamy nawet swój herb, herb mogiła. Ale w latach 30-tych mój przadziadek został zesłany z Polski do politycznego lagieru pod Archangielskiem. Co chwilę był pod groźbą śmierci, ubito na jego oczach wielu ludzi. Tylko po 10 latach zdążył się wydostać z tąd. Ale zwolnienia nie otrzymał, bo był politycznie niepewny,dlatego nie wypuszczono go do Polski. Jeździł nawet do polskiej ambasady w Moskwie, ale tam mu powiedziano żeby na zawsze zapomniał o wyjazdzie. Nawet mieszkając nie w Polsce, moja rodzina bardzo ją kochała. Ale w tych czasach wszystko, co było związane z Polską było pod zakazem:język, kultura, wiara… Używanie tego było karane. Mój pradziadek często potym powtarzał, że „Polskość zamiera, zamiera, zamiera…” Ja zawsze odczuwałam sobie półką, dlatego zawsze chciałam wrócić do swojej Ojczyzny, do Polski. Jestem bardzo szczęśliwa, że w tym roku mi to się udało. W październiku rozpoczęłam studia na roku przygotowawczym w Łodzi. W następnym roku będę studiowała analitykę chemiczną na Uniwersytecie łódzkim. Na Białorusi została moja mama, która pracuje jako nauczyciel w szkole. Jest to bardzo ciężka i zupełnie nieopłacalna praca. Chciałbym, żeby ona też że mną wróciła do Polski. Ale niestety nie możemy sobie tego pozwolić, bo nie mamy pieniędzy, ponieważ moja mama jedna mi wychowuje. Moim marzeniem jest to, że kiedyś moja mama też przyjedzie do Polski.

Taisia Rimari

Nazywam się Taisia Rimari jestem z Mołdawii, Bielcy. Przyjechałam do Polski w październiku i zaczęłam studia na roku przygotowawczym na Uniwersytecie Łódzkim. W następnym roku rozpocznę studia na wydziale chemicznym, na kierunku Analityka chemiczna, na Uniwersytecie Łódzkim.
Dopiero niedawno dowiedziałam się że mam polskie korzenia, koło dwóch lat temu. Miałam zrobić drzewo genealogiczne dla projektu w szkole. Dlatego pytałam swoich pradziadkowie, dziadkowie i rodziców skąd pochodzi nasza rodzina. W czasie przygotowania uznałam, że moja rodzina pochodzi z Polski.
Mój pradziadek urodził się na terytorium Kamieńskiego rejonu, wcześnie należawszego do Polski. Ale, niestety, w czasie II wojny światowej było wydano mu nowe dokumenty, w których już było ukazano, że jest Ukraińcem. Po wojnie przyjechał do Mołdawii, założył rodzinę i został tam. Moja prababcia była zesłana z terenów Polski do Kazachstanu. Ona ze swojej rodzinę byli transportowani pociągiem, w wagonach dla zwierząt. Prababcia opowiada, że miała wtedy 4-5 lat, a jej starszy brat około 8 lat, oni nic nie jedli i byli bardzo chudzi i mali. Kiedy pociąg zatrzymał się w jakimś lasie oni zostali wypchnięty przez kraty małego okna w wagonie przez swoich rodziców. Tylko oni, chociaż miali dużo rodzeństwa, dlatego w moim drzewie mam tyle ramion bez imienia i dat urodzin i śmierci. Tyle pustych miejsc, w których musiali być moi krewni…
Mojej prababci i jej bratu udało się ucieknąć, ale oni już zostali na terenach Mołdawii. Tylko od niedawna w moim kraju było dozwolono rozmawiać w jakimś języka oprócz moldawskiego lub rosyjskiego, ponieważ mój kraj zawsze był pod władzą innego państwa.
Dziś, mam możliwość wrócić do Ojczyzny, do Polski. Mam możliwość studiować tu. Kiedy przyjechałam do Polski z pierwszej minuty zakochałam się w nią. Od razu zrozumiałam, że chcę tu zostać, zakończyć studia, znaleźć pracę i założyć rodzinę.

Mam młodszego brata, Daniila Rimari, on ma dopiero 11 lat i bardzo chciałabym żeby on też przyjechał do Polski na studia. Moi rodzice teraz nie mogę jeszcze przenieść się do Polski, ze względu na finansową sytuację i formalny sprawy, ale bardzo chcą. Naprawdę, tak się zdążyło ze mój dziadek jest chory na Addisona już koło 40 lat i ma osteoporozę, bardzo bolą go nogi i ciężko mu jest chodzić. Mój tata i moja mama mają stałą pensję, ale ona jest bardzo mała i nie zawsze wystarczy, ponieważ pomagają dziadkowie i pradziadkowie, którzy nie zawsze mają emeryturę.

Mam wiele marzeń, ambicji i celów, które chciałabym spełnić, osiągnięć w Polsce. Bardzo chciałabym związać swoje życie z polszczyzną, a największym marzeniem jest zamieszkanie z rodzinę w Polsce – prawdziwą, historyczną Ojczyznę.

 

Udzielanie Stypendiów jest możliwe dzięki wsparciu

Fundacji „ORLEN-DAR SERCA”,

za które z całego serca dziękujemy!